Rekomendacje

mgr Marcelina Zygmunt

tel. 796 015 508
Umów się online

Dieta przywróciła mi motywację !

Berenika (21l.) 10 kg w 4 miesiące Kobieta 08 sierpnia, 2019

Odkąd pamiętam byłam dziewczyną z nadwagą. Już w podstawówce wstydziłam się, że byłam większa niż reszta moich koleżanek. Nie wiedząc nic o zdrowym odżywianiu i prawidłowej diecie stosowałam krótkoterminowe „diety cud”. Nawet jeśli zdarzały się spadki wagi (nawet o 16 kg), kilogramy szybko wracały i stawałam się ofiarą słynnego „efektu jojo”.

W wieku 13 lat przy wzroście 171 cm ważyłam 93 kg. Dużo za dużo! Mimo to, moje życie nie ulegało większym zmianom, a żywienie opierało się na żywności przetworzonej, garmażeryjnej, fast foodach i tłustej kuchni babci. Słodycze towarzyszyły mi codziennie i na każdym kroku. Aż w końcu, gdy miałam 19 lat, moja mama powiedziała stop i umówiła mnie do dietetyka. Pierwszy, do którego trafiłam przeprowadzał bardzo szczegółowe badania pod kątem pracy mojego organizmu oraz funkcjonowania poszczególnych narządów. O tyle, o ile na wygląd nie zwracałam szczególnej uwagi, stan mojego – tak przecież młodego organizmu – zmusił mnie do wprowadzenia zmian w moim stylu życia. Diagnoza: upośledzona praca trzustki, niedobór enzymów trawiennych, upośledzona praca nerek, anemia w stopniu takim, że dietetyk dziwiła się, że normalnie funkcjonuję. A waga? 89,5kg przy nadal 171 cm wzrostu. Wtedy wzięłam się za siebie. Dieta polegała na eliminacji produktów, które wg badania nie były trawione przez mój organizm. I nagle „cud”! W rok schudłam 17 kg. Waga 72,5kg. Cel – 65. Rozmiar z 44 zmienił się na 38! Pomyślałam, że tak niewiele mi zostało, a podekscytowanie rosło. I wtedy zaczęła się moja mała osobista porażka, która męczyła mnie psychicznie każdego dnia. Waga stała i stała i stała tak przez kolejny rok. Byłam załamana, a przede wszystkim zmęczona. Zabrakło mi motywacji. Czułam, że więcej już nie dam rady, że pieniądze które wydawałam na kolejne wizyty u dietetyka były wyrzucane w błoto. Diety były ciągle zmieniane, jednak tak nieznacznie, że nie przynosiły mi już satysfakcji. Zaczęłam podjadać. W niektórych okresach zaniechałam jej kompletnie. Jadłam wszystko na co miałam ochotę – od tony czekolady po McDonalda. Przestałam wierzyć w siebie i w to że cokolwiek w moim wyglądzie jeszcze się zmieni. Waga wzrastała na nowo i w momencie kiedy stając na niej zobaczyłam 76kg uznałam, że to nie może znów iść w tym kierunku. Zaczęłam szukać pomocy, czyli innego dietetyka. Jako studentka uczelni medycznej wiedziałam już, że jedynym sposobem na zrzucenie i utrzymanie wagi jest dieta oparta na liczeniu kalorii, czyli de facto na spełnianiu odpowiedniego zapotrzebowania kalorycznego i dostarczania do organizmu tego, czego potrzebuje. Przeglądałam strony i opinie i wtedy znalazłam Panią Marcelinę Zygmunt. Umówiłam się na wizytę, opowiedziałam Pani Marcelinie moje przeboje z poprzednią dietą i dowiedziałam się, że ten przykład odżywiania zdaje egzamin, ale tylko w przypadku, gdy chce się szybko zrzucić kilka nadprogramowych kilogramów. Na dłuższą metę nie jest to efektywne. Pierwszym pozytywnym zaskoczeniem było to, ile czasu poświęciła mi Pani Marcelina. Wizyta, która skupiała się tylko (w moim przypadku aż!) na wywiadzie trwała 1,5 godziny! Pani dietetyk poświęciła mi tyle czasu ile trzeba było. Nie poganiała mnie, a nawet wręcz przeciwnie, zadawała mnóstwo dodatkowych pytań, tak by zrozumieć mnie jeszcze lepiej. Wytłumaczyła dotychczasowe błędy i wstępnie opowiedziała o tym, jak dalej będzie wyglądać moja dieta. Bałam się. Tego, że się znów zniechęcę, że nadal nie będzie widać efektów, że nie będzie mi się chciało ważyć produktów, że nigdy nie nauczę się tak żyć. Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury! Jeśli ktokolwiek z czytających ma takie same obawy, od razu radzę się ich pozbyć i spróbować! Po tygodniu od wizyty otrzymałam plan żywieniowy. Bomba! W jadłospisie wszystko! Od nabiału, po gluten, czyli wszystko to czego nie jadłam przez ostatnie dwa lata. Ekscytacji nie było końca, a jej następstwem był mocny kop do przodu. Skoro mogłam jeść wszystko, to nie było sensu podjadać i robić tak zwanych cheat meal’ów. Nie czułam takiej potrzeby, bo dieta spełniała moje wszystkie oczekiwania. Po miesiącu pierwsza wizyta kontrolna a na niej niesamowite zaskoczenie! Na wadze 4,4kg mniej, w brzuchu -12cm, w talii -5cm, w biodrach -4cm. A to był dopiero początek. Czy coś mogło zmotywować bardziej? Chyba tylko kolejne coraz to lepsze plany żywieniowe od Pani Marceliny, w których na kolejnych etapach pojawiały się nawet słodycze i lody. Po 4 miesiącach osiągnęłam swój wymarzony cel, o który w sumie walczyłam 2,5 roku – 65,3kg, rozmiar 36, wąska talia i dużo mniejszy brzuch. Ostateczne wyniki to -10,2kg, -17,5cm w brzuchu, -9cm w klatce piersiowej, -10cm w biodrach, -4cm w udzie i -6 cm w talii. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że bez pomocy Pani Marceliny nie udałoby mi się tego osiągnąć. Serdecznie polecam każdemu, kto potrzebuje zmiany swojego stylu życia. Panią dietetyk poleciłam już swoim znajomym i każde z nich osiąga podobne efekty. Nie zamieniłabym Pani Marceliny na nikogo innego! Kiedy zabraknie Ci motywacji i będziesz bliski poddania się, już wiesz do kogo się zgłosić :)

Sprawdź swoje dane osobobowe Sprawdź swoje dane osobobowe